Choć w Polsce czasy monarchii minęły już dawno temu, to w naszym kraju wciąż żyją potomkowie tej grupy społecznej. Jan Lubomirski-Lańckoroński, który nadal tytułuje się jako „książę”, dba o to, by pamięć o jego arystokratycznej rodzinie pozostawała wciąż żywa. „Polski royals” chętnie chwali się w sieci swoim luksusowym życiem i licznymi posiadłościami. Często pojawia się na ściankach i oficjalnych wydarzeniach kulturalnych i rozrywkowych. Bardzo chętnie udziela też licznych wywiadów mediom, w których zdradza kulisy swojego arystokratycznego życia. Ostatnio przyznał, że sam nawet nie wie, ile ma mieszkań. Poznajcie szczegóły.
Książę Jan Lubomirski-Lanckoroński budzi dość mieszane uczucia wśród internautów. Wielu z nich przypomina, że czasy monarchii w Polsce skończyły się 25 listopada 1795 roku, tuż po III rozbiorze Polski i abdykacji ostatniego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Natomiast tytuły szlacheckie w Polsce zniesiono 17 marca 1921 roku na mocy uchwalonej wówczas konstytucji marcowej.
Na świecie wciąż aktualnie istnieje kilkadziesiąt monarchii, jednak w większość z nich to monarchie konstytucyjne i parlamentarne. W praktyce oznacza to, że władza tamtejszych rodzin królewskich jest w zasadzie symboliczna.
Jan Lubomirski-Lanckoroński jest z wykształcenia prawnikiem, co z pewnością pomogło mu w odzyskiwaniu rodzinnego majątku i nieruchomości, które zostały rozgrabione po wojnach. Dziś utrzymuje jednak, że poważnych pieniędzy dorobił się na biznesie kanapkowym, który rozpoczął, gdy miał około 20-stu lat. Aktualnie jego majątek jest szacowany na około 450 milionów i nie ma już wątpliwości, że jego główną składową są dobra i posiadłości odzyskane po przodkach.
W przeszłości Jan Lubomirski-Lanckoroński był mężem córki najbogatszego Polaka, Jana Kulczyka. Wraz z Dominiką doczekali się dwojga dzieci, które dziś są dorosłe. Ich małżeństwo nie przetrwało próby czasu i rozpadło się po kilkunastu latach.
Jan Lubomirski-Lanckoroński ma tysiące działek i buduje setki mieszkań
Nic więc dziwnego, że w związku z tym małżeństwem pojawiały się głosy, że Jan Lubomirski-Lanckoroński był wspierany przez zamożnego teścia. Ten jednak zaprzeczył tym pogłoskom i przekonuje, że Jan Kulczyk wcale „nie obsypywał go pieniędzmi”.
W jednym z ostatnich wywiadów prowadzący Michał Dziedzic spytał go o to, ile ma mieszkań i nieruchomości. Polski książę nie potrafił jednak odpowiedzieć na to pytanie. Przyznał, że powodem tego, że nie zna dokładnej liczby jest fakt, że tego wszystkiego jest po prostu zbyt dużo. Część z nich służy mu prywatnie, a pozostałe biznesowo. Nasz „royals” wyjawił, że jest właścicielem około tysiąca działek nad mazurskimi jeziorami, które są położone tuż przy linii brzegowej. Co ciekawe aktualnie buduje też około 400-stu nowych mieszkań w Łodzi.
Przekonuje natomiast, że liczba posiadłości, które służą do celów prywatnych jemu i jego rodzinie, jest o wiele mniejsza. „To nie idzie w setki, może w dziesiątki” – powiedział dziennikarzowi. Wspomniał też o swoich wakacyjnych willach, m. in. we Włoszech i w okolicy Monako. Narzekał też na uciążliwości wynikające z nieustannej konieczności remontowania należących do niego rezydencji.
Nigdy nie ukrywał jednak, że jego „perłą z koronie” i największą dumą jest zamek w Lubniewicach, który w przeszłości również należał do jego przodków. Choć Lubomirscy prowadzą życie na kilka domów, to w tym zamku zdają się spędzać najwięcej czasu. To pałac w stylu neorenesansowym, który jest położony na gigantycznej działce, w której skład wchodzi również 10 hektarowy park. Nieruchomość położona jest tuż przy jeziorze Lubiąż, co niewątpliwie dodaje jej atrakcyjności.
Jan Lubomirski-Lanckoroński niejednokrotnie chwalił się tą posiadłością i chętnie zapraszał też do środka kamery. Dzięki temu wiemy, że w zamku znajduje się aż 100 komnat. Szczególne wrażenie robią też sale balowe i jadalnie. Na zdjęciach ze środka widzimy też cenne pamiątki po przodkach księcia.
Lubomirski zamknął przejście nad jezioro
Co ciekawe, choć zamek jest własnością prywatną, to w sezonie letnim otwierana jest część dla zwiedzających. Swego czasu wielkie emocje budził fakt, że książę zdecydował się ogrodzić część swojej posiadłości, którą wiele osób przez lata traktowało jako drogę nad jezioro. To wywołało dość burzliwą dyskusję, władze miasta starały się wynegocjować z Lubomirskim wydzierżawienie części, którą przez lata użytkowali mieszkańcy. Władze ubolewały jednak, że książę pozostawił ich propozycję bez odpowiedzi i dowiedzieliśmy się nawet, że „przejście pozostaje zamknięte z powodu humorów właściciela”.
W związku z medialnym szumem, jaki rozpętał się wokół zamkniętego przejścia, Lubomirscy postanowili zabrać głos i wyjaśnić skąd taka decyzja. Otóż okazuje się, że przez lata, gdy utrzymywali otwarte przejście, nie otrzymywali żadnej pomocy i wsparcia od władz. Ich teren coraz bardziej poupadał przez zachowanie korzystających z niego ludzi.
– Na nasz teren wjeżdżały samochody, melexy, quady, pomimo zakazu, park stał się miejscem spacerów psów – często bez smyczy czy nadzoru i niestety również bez sprzątania po nich. Turyści zostawiali śmieci, a gmina, choć deklarowała pomoc w sprzątaniu, robiła to bardzo rzadko – informowali w oficjalnym oświadczeniu.
Jan Lubomirski-Lanckoroński dodał też, że ani burmistrz, ani radni nie udostępniają swoich prywatnych ogródków mieszkańcom i turystom. „Skoro oczekują tego od nas, dlaczego sami nie robią tego dla przykładu?” – grzmiał książę.
Niżej zobaczycie zdjęcia pałacu, w którym mieszka książę Jan Lubomirski-Lanckoroński wraz z rodziną.














Komentarze (0)