Łukasz Litewka zmarł w wypadku, do którego doszło w czwartek 23 kwietnia w okolicach godziny 13 na ulicy Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej. Szanowany i lubiany polityk, działacz społeczny i prozwierzęcy miał tylko 36 lat. Jego partnerka Natalia zamieściła w sieci pożegnalny wpis, który poruszył wiele osób. Jeszcze większe emocje budzą okoliczności tego zdarzenia. Coraz więcej współpracowników Litewki ma wątpliwości, czy to rzeczywiście był przypadek. Jedną z osób, która w to nie wierzy jest Doda – „Ja nie wierzę w takie wypadki” – oświadczyła na Instagramie. Poznajcie szczegóły.
Łukasz Litewka urodził się w 1989 roku w Sosnowcu i to właśnie z tym miastem od zawsze był bardzo związany. Zanim trafił do Sejmu sprawował tam funkcję radnego. W rozmowie z Żurnalistą w lutym 2025 roku przyznał, że chciałby kiedyś zostać prezydentem tego miasta i odczarować jego wizerunek. Był zdania, że memy i żarty z Sosnowca są przesadzone. Chciał pokazać wszystkim, że to naprawdę wspaniałe miejsce do życia.
Łukasz Litewka był przede wszystkim człowiekiem, potem politykiem
Łukasz Litewka na tle innych radnych wyróżniał się tym, że rzeczywiście znał swoich wyborców i był blisko nich i ich problemów. Ludzie mówili o nim, że był nie tylko politykiem, ale przede wszystkim człowiekiem. Walczył o ludzi i o prawa zwierząt. Popularność przyniosła mu pozytywna postawa i emanująca z niego dobroć, którą doceniały rzesze jego zwolenników. Jego profil na Facebooku obserwuje prawie 900 tysięcy osób, a na Instagramie ponad 350 tysięcy. Swoje zasięgi w mediach społecznościowych przekuwał w niesienie dobra. Litewka cały czas angażował się w działalność charytatywną i regularnie organizował zbiórki, które dotyczyły naprawdę kryzysowych przypadków wśród dzieci, dorosłych i zwierząt. A jego apele o wsparcie miały naprawdę ogromną moc.
– Zawsze gdy zbieram pieniądze na jakieś chore dziecko, to często ten pasek leci, jak szalony. I naprawdę zdarzało się tak, że zebranie 100 tysięcy to była kwestia 15-stu minut – mówił w rozmowie z Żurnalistą w lutym 2025 roku.
Doceniał przy tym ludzi, którzy angażowali się w jego inicjatywy, i dzięki którym z sukcesem udało się zamknąć zbiórkę.
Jak zginął Łukasz Litewka? Jego współpracownicy mają coraz więcej wątpliwości
Okoliczności śmierci Łukasza Litewki budzą ogromne poruszenie w mediach tradycyjnych i społecznościowych. W czwartek, 23 kwietnia, w okolicach godziny 13-stej poseł jechał na rowerze ulicą Kazimierzowską w Dąbrowie Górniczej. Nagle wjechał w niego czołowo samochód marki Mitsubishi. Media poinformowały, że Litewka zmarł na miejscu. Kierowcą okazał się 57-letni mieszkaniec Sosnowca. Policja przekazała, że prawdopodobnie zasłabł lub zasnął za kierownicą. Badania alkomatem wykazały, że mężczyzna był trzeźwy. Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu prok. Bartosz Kilian w rozmowie z Interią przekazał, że 57-latek został zatrzymany „celem wykonania niezbędnych badań i pobrania materiału do specjalistycznych analiz pod kątem zawartości alkoholu lub innych substancji psychoaktywnych”.
Śmierć Litewki wywołała ogromne poruszenie społeczeństwa i stała się przedmiotem licznych spekulacji. Zwłaszcza, że kolejne osoby wyrażają swoje wątpliwości co do tego, czy to rzeczywiście był wypadek. Jedną z nich jest Doda, która razem z Litewką walczyła o prawa zwierząt.
– Jeszcze żartowaliśmy przed obiadem… że wczoraj umówiliśmy się na randkę. Nie wierzę w takie wypadki. Ale co ja tam wiem – jestem tylko załamaną piosenkarką, której pękło serce – napisała na Instagramie.
Dodatkowo Doda udostępniła też nagranie, jakie pojawiło się na profilu Fundacji Warto Wierzyć. Pokazano na nim drogę, na której zginął Łukasz Litewka. Autor nagrania mówi, że nie wierzy, że to był wypadek. „Droga w takim stanie, że ciężko jechać szybko, a dochodzi do śmiertelnego wypadku? Las, brak kamer, brak świadków…?” – czytamy na nagraniu. „Następny, który był niewygodny, bo za dużo robił i za głośno mówił” – słyszymy na nagraniu.
Policja oświadcza: nie ma dowodów, że to było celowe działanie
W związku z licznymi teoriami dotyczącymi okoliczności śmierci Łukasza Litewki, w piątek, 24 kwietnia, Policja Śląska wydała oficjalny komunikat. Służby apelują o zachowanie spokoju i rozwagi. Podkreślono, że na tę chwilę nie ma żadnych potwierdzonych ustaleń, że to zdarzenie miało celowy charakter. Funkcjonariusze zapewnili też, że cały czas trwają intensywne czynności mające na celu dokładne wyjaśnienie okoliczności wypadku.
Policja zwróciła się też z apelem do wszystkich osób, które były świadkami zdarzenia lub posiadają jakiekolwiek informacje mogące pomóc w jego wyjaśnieniu. Zaapelowano też do kierowców, którzy tego dnia przejeżdżali w tamtym czasie w miejscu zdarzenia i mogą posiadać nagrania z kamer samochodowych.
Partnerka Łukasza Litewki żegna go poruszającym wpisem
Łukasz Litewka raczej nie był człowiekiem, który emanował swoją prywatnością – bardziej skłaniał się niesieniem dobra. Niemal wszystkie jego wpisy w mediach społecznościowych dotyczyły spraw społecznych. W rozmowie z Żurnalistą w 2025 roku, gdy opowiadał o tym, jak walczył o budowę placu zabaw, przyznał, że sam dzieci nie posiada.
Prywatnie od trzech lat związany był z Natalią Bacławską, z którą połączyła go miłość do zwierząt. Natalia również angażowała się w pomoc w schroniskach i to właśnie w takich okolicznościach się poznali. Ukochana posła na co dzień prowadzi działalność kosmetyczną, zajmuje się makijażem permanentnym i modelowaniem ust. W czwartek na jej profilu pojawił się poruszający pożegnalny wpis. Zamieściła w sieci zdjęcie, na którym całuje Łukasza.
– Dziś umarłam razem z Tobą. Moja miłość, moje wszystko. Zawsze będę Cię kochać. Do zobaczenia – napisała przy zdjęciu.
Dziennikarzom Wirtualnej Polski udało się nawet chwilę porozmawiać z pogrążoną w żałobie Natalią. Partnerka Litewki powiedziała im, że był on najlepszym człowiekiem, jakiego poznała w całym swoim życiu. „Martwił się o wszystkich, tylko nie o siebie. Nie był w stanie nikomu odmówić” – powiedziała portalowi.
Zobaczcie niżej zdjęcia Łukasza Litewki i jego partnerki.













Komentarze (0)