Program „Chłopaki do wzięcia” od lat budzi kontrowersje i skrajne emocje widzów. Część z nich zarzuca nawet produkcji, że żeruje na naiwności i życiowej nieporadności swoich uczestników, którym za udział w programie płaci śmieszne pieniądze. Nie da się ukryć, że losy części bohaterów potoczyły się dość tragicznie, a kilku z nich przedwcześnie zmarło. Czy ktoś ponosi odpowiedzialność za to, co się stało z bohaterami, którzy nie byli gotowi na ogólnopolską sławę? Poznajcie kulisy produkcji.
Program „Chłopaki do wzięcia” od 2012 roku dostarcza rozrywki milionom widzów. Są oni świadkami nie tylko dobrych i wesołych momentów z życia bohaterów, ale także tych przykrych. W formacie biorą udział mężczyźni z małych wsi, którzy szukają wielkiej miłości. Ale tylko nielicznym udało się ją znaleźć. Od lat w mediach i w sieci mówi się o zarzutach wobec produkcji o wykorzystywanie trudnej sytuacji życiowej uczestników, ich nałogów i życiowej nieporadności.
Ciekawym przypadkiem jest tutaj Jaruś Mergner, który występuje w programie niemal od jego początku. Mężczyzna urodził się z FAS, którego nabawił się przez to, że jego matka piła w ciąży. Oficjalnie potwierdzono to też w programie. W związku z tym Jarek ma trudności z budowaniem relacji czy dostosowaniem się do społeczeństwa. Wypowiada się też wolniej i lekko niewyraźnie, co niektórzy uważają za zabawne. Nie wszystkich jednak to śmieszy, co często widzimy po komentarzach z filmikami z udziałem Jarusia w mediach społecznościowych.
– Chłopak upośledzony, matka jego pijąca będąc w ciąży z nim, żal, że ten program pokazuje takich ludzi wystawiając ich na pośmiewisko, mają wyżerkę, fajnie jest się pośmiać z upośledzonych ludzi z ich wyglądu, z wady wymowy, żenada bierze gdy czyta się te komentarze. Wstyd!!!!!!! – napisała jedna z internautek.
Postanowiliśmy przytoczyć Wam ten komentarz, bo to jedyny, na który odpowiedziano i to z oficjalnego konta Polsat Play.
– Proszę pani, jeżeli ktoś w tej dyskusji jest upośledzony, to z całą pewnością nie Jarek – przeczytaliśmy w dość niemiłej odpowiedzi.

Ile płacą za odcinek programu „Chłopaki do wzięcia”?
Do sprawy Jarusia jeszcze powrócimy. Tymczasem skupimy się na wątku pieniędzy, jakie otrzymują uczestnicy programu. O tym w 2018 roku serwis Party.pl rozmawiał z producentem paradokumentu – Jerzym Morawskim. Wyjaśnił on, że oficjalnie w budżecie programu nie ma przewidzianych żadnych pieniędzy na wynagrodzenie dla uczestników. Chodzi o zachowanie autentyczności formatu, a honoraria mogłyby na nią wpłynąć negatywnie.
Potwierdził jednak, że nieoficjalnie produkcja wspierała uczestników, którzy byli w trudnej sytuacji życiowej, nie mieli pracy ani nic do jedzenia. W 2023 roku portal NaTemat ujawnił, że uczestnicy otrzymują „pomoc” w wysokości 500 złotych za odcinek. To też spotkało się z przedmiotem żywej dyskusji wśród internautów. Wielu zastanawiało się, czy taka pomoc nie wpływa przypadkiem negatywnie na uczestników, którzy tracą chęci i motywację do znalezienia pracy i wzięcia odpowiedzialności za własne życie.
Takim przypadkiem jest chociażby wspomniany już Jaruś, który ma problem z utrzymaniem jakiejkolwiek pracy, o ile w ogóle się jej podejmuje.

Jaruś z „Chłopaków do wzięcia” nie ma gdzie mieszkać
Jarusiowi udało się znaleźć miłość i nawet ożenił się z Gosią. Mężczyzna przeprowadził się do niej i zrezygnował z mieszkania socjalnego. Jaruś przyznał też, że jakiś czas temu wyrzucili go z pracy po zaledwie trzech miesiącach. Mężczyzna pobiera rentę socjalną, a wcześniej utrzymywał się też ze współprac reklamowych i datków od swoich fanów.
Jego małżeństwo z Gosią było pełne wzlotów i upadków i ostatecznie się rozpadło. W związku z tym Jaruś został bez mieszkania, przyznał też, że przez kilka dni przebywał u mamy, ale trudno im razem żyć na 20-stu metrach kwadratowych. Zgłosił się po pomoc do gminy, jednak usłyszał, że jest kolejka ludzi oczekujących na mieszkania. Poradzono mu, by udał się do noclegowni. Jaruś jednak z niej nie skorzystał, a w programie pokazywano, jak porą letnią spał na ławce.
Przyzwyczajony do łatwych pieniędzy Jaruś zorganizował nawet w sieci zbiórkę na kampera, w którym mógłby zamieszkać. Był w pełni przekonany o tym, że wielu z jego fanów bez problemu wesprze go drobnym datkiem i uda mu się uzbierać 40 tysięcy złotych. Jednak to przedsięwzięcie okazało się wielkim niewypałem, a Jarusiowi udało się uzbierać nieco ponad 1200 złotych. Ostatecznie Mergner zamknął zbiórkę.
Fani programu rozpijali Bandziorka

Nie da się ukryć, że ten program jest też przepustką do rozpoznawalności, na którą wiele z tych osób zdecydowanie nie jest gotowych. Część z nich ma też problem z używkami. To nie przeszkadza jednak fanom, którzy odwiedzają swoich „idoli” z napojami wysokoprocentowymi. Nasza redakcyjna koleżanka mieszkała w okolicy Andrzeja Piszczatowskiego i występującego z nim w programie ojca. Pan Stanisław był osobą energiczną i wesołą, a jego humor doceniało wiele osób. Sporo fanów z okolicy odwiedzało więc ich, by się z nimi napić. I to często.
Jak wiemy z doniesień narzeczonej Bandziorka, w jego przypadku było tak samo. Fani cały czas stawiali mu kolejne kolejki, więc brak pieniędzy nie był żadną przeszkodą. Ten nie odmawiał, a jego nałóg się pogłębiał. Nie da się ukryć, że Bandziorek jest jedną z najbardziej charakterystycznych i lubianych postaci z programu. Przed jego domem praktycznie cały czas przewijało się mnóstwo osób, które chciały się z nim spotkać i „zabawić”. Nałóg był już tak silny, że po tym, jak Bandziorek zniknął, w sieci pojawiły się nieprawdziwe informacje o tym, że umarł. Okazało się jednak, że ten czas spędził w kryminale, o czym opowiedział po powrocie do programu.
Zasadniczo jeżeli chodzi o Bandziorka to można powiedzieć, że jest on jedynym „zwycięzcą” z „Chłopaków do wzięcia”. W okolicach 2021 roku poznał Danusię, z którą do dziś jest w szczęśliwym związku i nawet się zaręczyli. Bandziorek jest dziś przykładnym i wspierającym partnerem, nie pije i chodzi do pracy. Pozostaje się cieszyć, że los zesłał na jego drogę odpowiednią kobietę.
Tragiczny los Snajpera

O wiele bardziej tragicznie potoczyły się losy Snajpera. Mimo, że Zbyszkowi udało się znaleźć miłość i mógł liczyć na wsparcie Patrycji, to nałóg okazał się silniejszy. Kobieta wiele razy wybaczała mu i wspierała w powrocie do trzeźwości. Woziła na odwyki, z których potem ten sam rezygnował. W końcu jednak miarka się przebrała i do Patrycji dotarło, że nie uda jej się mu pomóc i musi zawalczyć o siebie. W rozmowie z Telemagazynem nie kryła smutku powodu tego, jak jej ukochany zniszczył sobie życie. Nie mogła już dłużej z nim być. Ich związek zakończył się w 2023 roku, a Zbyszek trafił na ulicę.
W 2025 roku Zbyszka odwiedziła ekipa programu „Chłopaki do wzięcia”. Zobaczyliśmy na ekranie, że Snajper zamieszkał w pustostanie. Nie miał prądu, wody, ani nawet okien. Przyznał, że przeżył tam już dwie bardzo mroźne zimy bez pieca i odgrzewania. Nie da się ukryć, że warunki są dość wstrząsające, co zobaczycie na poniższym filmiku:
W tym samym filmiku przyznał też, że liczy na to, że Patrycja kolejny raz mu pomoże i pozwoli wrócić pod swój dach. Jego dalsze słowa świadczą o tym, że po ponad dwóch latach od rozstania, eks-partnerka nadal się od niego totalnie nie odcięła. „Dobrze, że chociaż Patrycja robi mi pranie i pozwoli się wykąpać” – słyszymy na powyższym filmie.
Ostatnie wzmianki o Snajperze pochodzą z sierpnia 2025 roku. Mężczyzna wciąż jest w szponach nałogu i przebywa na ulicy.
Większość uczestników programu otwarcie przyznawała, że za kołnierz nie wylewają. Niezdrowy, kawalerski tryb życia u części z nich przyczynił się nawet do tego, że wyglądają na kilka lat więcej niż mają w rzeczywistości. Przykładowo Bandziorek w chwili pierwszego sezonu miał zaledwie 31 lat, a w tym roku będzie świętował 45. urodziny. Jest tylko 3 lata starszy od Jarusia.
Przedwczesne śmierci uczestników programu „Chłopaki do wzięcia”
Fani formatu najbardziej przeżywają wiadomości o odejściu swoich ulubionych bohaterów. Na przestrzeni lat zmarło ich aż pięciu. Widzami najbardziej wstrząsnęła wiadomość o nagłej śmierci Romana Paszkowskiego, czyli Napoleona. Uwielbiany bohater zmarł w grudniu 2017 roku i miał tylko 31 lat. Nic więc dziwnego, że wszyscy chcieli wiedzieć, co się stało. Anna Zwolińska, która pełniła wówczas funkcję szefowej PR kanału tematycznych Polsatu, przekazała, że Napoleon zmarł naturalnie w wyniku zawału serca. W przypadku 31-letniego mężczyzny zawał serca nie jest dość częstym przypadkiem.
W sierpniu 2019 roku oficjalnie poinformowano o śmierci Stanisława Piszczatowskiego, czyli pana Stasia, który występował w programie ze swoim synem Andrzejem. Oficjalnie nie podano, ile miał lat, ani co było przyczyną jego śmierci. Nieoficjalnie mówiło się jednak o tym, że walczył z nowotworem. Ojciec z synem pojawili się w programie w momencie, gdy Andrzej miał około 38 lat. Nie wiadomo, o ile starszy był pan Stasio, jednak był bardzo żywiołową i energiczną osobą. Nikt nie spodziewał się jego nagłej śmierci.
Kilka miesięcy później w styczniu 2020 roku do mediów dotarła wiadomość o odejściu kolejnego uczestnika – Wieśka, znanego jako Oficer. W tym przypadku również nie wiadomo, ile miał lat, ani jakie były przyczyny jego śmierci. Nie jest jednak tajemnicą, że mężczyzna również zmagał się z nałogiem.
Dokładnie pięć lat po śmierci pana Stasia zmarł również jego syn. Andrzej Piszczatowski miał 50 lat. Oficjalnie nie poinformowano, co było przyczyną jego śmierci. Nasza redakcja odwiedziła grób Andrzeja, który spoczywa na cmentarzu w Węgrowie. Tylko u nas możecie zobaczyć ekskluzywne zdjęcia.
6 lutego 2025 roku zmarł również Marek Popiołek. Uwielbiany Elvis odszedł w wieku 50 lat. Oficjalnie nie podano informacji o przyczynie jego śmierci.
A Wy, co myślicie o programie „Chłopaki do wzięcia”? Piszcie w komentarzach pod artykułem.












Komentarze (0)