Pomimo ostatnich kontrowersji Daniel Martyniuk wciąż jest bardzo aktywny w mediach społecznościowych. Dzięki temu możemy zobaczyć jego sielankowe życie w willi w Hiszpanii. Jego mama niedawno publicznie zapewniała, że syn na pewno wróci do domu na święta i zasiądzie z rodziną przy jednym stole. Z relacji Daniela na Instagramie dowiadujemy się, że nadal siedzi w Marbelli i bawi się tam całkiem dobrze. Nie wygląda na to, żeby szykował się na samolot. Zobaczcie sami.
Daniel Martyniuk ostatnio stacza się po równi pochyłej. Syn Zenka oświadczał niedawno, że ma zamiar zmienić nazwisko i odciąć się od rodziny. Jak dowiedzieliśmy się od osoby z bliskiego otoczenia Martyniuków, nie przeszkadza mu to jednak w korzystaniu z dobrodziejstw, którymi dysponują jego rodzice. Danuta i Zenek jakiś czas temu kupili dom w słonecznej Hiszpanii, czym niespecjalnie chcieli się chwalić. To właśnie w ich posiadłości zaszył się Daniel.
Syn Zenka wrócił do Polski na chrzciny swojego synka Florianka, mimo że wcześniej zapewniał, że nie zamierza przylatywać do kraju. O jego locie na trasie Malaga – Warszawa rozpisywały się nie tylko polskie media, ale również i zagraniczne. Pijany i agresywny syn Zenka został wyprowadzony przez funkcjonariuszy z samolotu po awaryjnym lądowaniu w Nicei.
Przez kilkanaście dni po tym zdarzeniu zdawało się nawet, że skruszony Daniel będzie próbował naprawić relację z najbliższymi. W sieci prezentował zdjęcia i filmiki, na których pokazywał, jak spełnia się w roli przykładnego męża i ojca. Rodzinna sielanka nie potrwała jednak długo, a Daniel spakował manatki i znowu poleciał do Hiszpanii.
Danuta Martyniuk zapewniała, że w Wigilię Daniel zasiądzie z nimi przy jednym stole
Po ostatnich internetowych „odpałach” Daniela, Danuta i Zenek konsekwentnie odmawiali komentarza w sprawie swojego syna. Spokojny dotychczas gwiazdor zaczął nerwowo reagować na pytania dziennikarzy o Daniela. Od razu po usłyszeniu jego imienia kończył połączenie. Przypomnijmy, że syn Zenka w swoich relacjach na Instagramie atakował nie tylko rodziców, ale i ubliżał byłej żonie i córce.
Na początku grudnia Danuta Martyniuk otrzymała zaproszenie od „Halo tu Polsat”, które – ku zaskoczeniu wielu osób – przyjęła. Oczywiście nie mogło zabraknąć pytania o Daniela w nawiązaniu do zbliżających się świąt. Olek Sikora spytał żonę Zenka, czy przy wigilijnym stole znajdzie się miejsce dla Daniela, o którym ostatnio tak głośno w mediach.
– Znajdzie się, myślę, że się znajdzie. On bardzo lubi święta Bożego Narodzenia, na pewno się znajdzie. Tak myślę – odpowiedziała żona Zenka.
Ale kilka dni temu Daniel totalnie „przegiął”. Zamieścił w sieci nagranie, które nie nadaje się do cytowania. W trakcie pobytu w łazience i korzystania z toalety wyzywał i groził byłej żonie i córce. Nagranie po kilku godzinach zniknęło z sieci, jednak wiele osób zdążyło je zobaczyć i nie potrafiło ukryć swojego oburzenia. Nie ma wątpliwości, że tym razem „zawiany” Daniel totalnie przesadził…
Tak Daniel Martyniuk zabawia się w Hiszpanii
Daniel Martyniuk najwidoczniej nic sobie z tego nie robi, bo nadal pokazuje w sieci, jak wygląda jego sielankowe życie w hiszpańskiej willi rodziców. Przypomnijmy, że syn Zenka nie za bardzo lubi pracować, więc nie trudno domyślić się, skąd bierze pieniądze na swoje przyjemności.
Wbrew zapewnieniom mamy Daniel najwidoczniej wcale nie wybiera się do Polski i nie zamierza zasiąść z najbliższymi przy wigilijnym stole. Tuż przed świętami na jego instastories pojawiły się zdjęcia z nieco zachmurzonej Hiszpanii. To jednak tylko chwilowe załamanie pogody. Daniel wciąż może cieszyć się urokami życia w kilkunastu stopniach na plusie i słonecznym niebem.
Tymczasem jego żona Faustyna wraz z siostrą i synkiem szturmowali niedawno sklep z choinkami, w którym poszukiwali idealnego drzewka. Żona Daniela przygotowuje się do świąt, jednak nie wygląda na to, żeby jej ukochany szykował się do lotu do Polski.
Na relacjach Daniela na Instagramie widzimy, jak gościł się w jednej z modniejszych restauracji w Marbelli. Syn Zenka raczył się wyłowionymi dla niego z akwarium i przygotowanymi na świeżo owocami morza. Jak można się domyślić, nie był to tani posiłek i nie każdy bezrobotny może sobie na taki pozwolić. Jak myślicie, skąd miał na to pieniądze?
















Komentarze (0)