Aktualnie w naszym kraju trwa okres, w którym kapłani składają swoim wiernym wizyty duszpasterskie w ich domach. Zwyczajem jest wręczenie księdzu koperty z datkiem na Kościół. Krzysztof Rutkowski, nasz nieoceniony ekspert od wszystkiego, który chełpi się przed wszystkimi swoim luksusowym życiem, nieoczekiwanie zabrał w tej sprawie głos. Powiedział, ile powinniśmy wkładać do koperty. Dla wielu osób ta kwota może wydawać się bardzo wysoka. Ale zdaniem detektywa bez licencji – wstydem byłoby dać mniej. Poznajcie szczegóły.
Polska jest jednym z nielicznych krajów, w którym w ogóle istnieje zwyczaj kolędowania. W większości krajów Zachodu i południa Europy duchowni bardzo rzadko odwiedzają wiernych w ich domach, najczęściej składają im wizyty na ich wyraźną prośbę. Tymczasem w naszym kraju okres kolędowania rozpoczyna się tuż po Bożym Narodzeniu. Trwa on najczęściej do Święta Ofiarowania Pańskiego, czyli do 2 lutego. Jednak w większych parafiach i dużych miastach zdarza się, że bywa przedłużony do połowy albo nawet do końca lutego.
Oczywiście utarło się, że podczas wizyty duszpasterskiej wręczamy księdzu kopertę, choć nie jest to obowiązkowe. Jednak w naszej kulturze stało się to zwyczajem. Oczywiście nie ma odgórnie ustalonej „stawki” podczas kolędy. Kwota, jaką ludzie dobrowolnie przekazują księdzu, zależy od wielu czynników, m. in. od ich możliwości finansowych, lokalnych zwyczajów czy po prostu od osobistej decyzji.
Krzysztof Rutkowski oświadcza: Na biedę trzeba sobie zapracować, jeżeli ktoś na nią zapracuje, to ją ma
Krzysztof Rutkowski bardzo chętnie chwali się w sieci swoim luksusowym życiem. Detektyw bez licencji rozpieszcza też swoją żonę i 12-letniego syna, któremu kupuje ekstremalnie drogie prezenty. Chłopczyk jeszcze przez kilka lat nie będzie mógł zrobić prawa jazdy, jednak już jest właścicielem ekstremalnie drogich i luksusowych samochodów.
Kilka tygodni temu opinię publiczną oburzyły słowa Julii Wieniawy, która na kanapie u Wojewódzkiego stwierdziła, że „bieda to stan umysłu”, i że „afirmuje sobie bogactwo”. Ta wypowiedź była wyjątkowo szeroko komentowana w mediach w całym kraju, a internauci nie zostawiali na celebrytce suchej nitki.
Niedawno reporterka Pudelka spytała Rutkowskiego, czy zgadza się z tym stwierdzeniem, że bieda to stan umysłu.
– Wiesz, na biedę trzeba sobie zapracować. Byt kształtuje człowieka, świadomość. I wiesz, dla mnie, jeżeli chodzi o tych ludzi współpracujących ze mną, to muszę powiedzieć, że jeżeli ktoś sobie zapracuje na tę biedę, to ją ma. No wiesz, żyjemy w czasach, kiedy jest bardzo dużo możliwości funkcjonowania, pracy, zarabiania, tworzenia czegoś. Trzeba stawać na wysokości pewnych zadań, które sobie narzucamy sami. (…) Ja nie jestem przeciwko osobom, które w jakiś sposób dotyka bieda. Mnie też bieda dotknęła w moim życiu. (…) Dla mnie słowo „bieda” nie jest słowem obcym. Ja też ją przeżyłem. (…) Ale pomimo to, że były te problemy, że świat się walił na głowę, walczyłam i jestem absolutnie ikoną ludzi walecznych – stwierdził skromnie.
Z kolei w rozmowie z Kozaczkiem stwierdził, że „na biedę trzeba sobie bardzo mocno zapracować i trzeba być mega leniem, mało konstruktywną osobą„.
Rutkowski mówi, ile ludzie powinni wkładać do koperty księdzu po kolędzie
Teraz w środku okresu kolędowania nasz „ekspert” uciął sobie na ten temat pogawędkę z dziennikarzami „Faktu”. Rutkowski zdradził, że choć jest antykościelny, to oczywiście przyjmuje w swoim domu księdza na kolędzie.
– Oczywiście, że przyjmuje księdza po kolędzie. Księża są moimi przyjaciółmi (…) Moje drzwi dla każdego księdza, dla każdego wędrowca, dla każdego człowieka, który potrzebuje ze mną porozmawiać i potrzebuje mojej pomocy, są otwarte. (…) Wizyta księdza to nie tylko jest rozmowa duszpasterza. Wizyta duszpasterska to jest również rozmowa na temat tego, co dzieje się dzisiaj nie tylko w naszym kraju, ale również na świecie. I sądzę, że księża mają również swój punkt widzenia. Jestem absolutnie antyklerykalny. Jestem zdroworozsądkowym człowiekiem – powiedział detektyw bez licencji.
Następnie Rutkowski pochylił się nad kwestią wysokości ofiary, jaką składamy wówczas w kopercie. Zdaniem Krzysztofa w tych czasach Kościół szczególnie potrzebuje finansowego wsparcia swoich parafian. Celebryta uważa, że każdy wierny powinien włożyć do koperty minimum 500 złotych, bo mniejsza kwota byłaby wstydem.
– Uważam, że kwota pomiędzy 500, a 1000 zł dla księdza powinna być raz do roku. Tym bardziej, że wiele osób, którzy przyjmują księdza, nie chodzą regularnie do kościoła. I w związku z tym nie dają tej regularnej ofiary. Jeżeli się raz szarpnie w roku i da 500 zł, to myślę, że nie jest to wielką krzywdą dla wiernego, który przyjmuje księdza po kolędzie, bo wstyd byłoby inaczej – stwierdził Rutkowski.
A Wy, co o tym myślicie? Piszcie w komentarzach pod artykułem – jesteśmy ciekawi Waszej opinii.









Komentarze (0)