W niedzielę, 8 marca, o godzinie 21.25 na TVP1 zobaczycie pierwszy odcinek 8. sezonu „Sanatorium miłości”. Produkcja przedstawiła już wszystkich uczestników nowej edycji i pokazała też ich zdjęcia. Specjalnie dla Was zebraliśmy to wszystko do kupy. Zobaczcie, co wiemy o kuracjuszach, którzy szukają miłości w programie.
Sześć kobiet i sześciu mężczyzn spotka się w 8. sezonie „Sanatorium miłości”. Produkcja odkryła już wszystkie karty związane z nowymi uczestnikami. Na oficjalnym profilu programu na Instagramie zobaczyliśmy nawet, że tegoroczna edycja nagrywana była w dość luksusowej willi w Konstancinie-Jeziornej. W udostępnionym przez produkcję nagraniu widzimy, że kuracjusze zdążyli już zacząć się ze sobą dogadywać. Uczestnicy mieszkają w dwuosobowych pokojach.
Wyświetl ten post na Instagramie
Przejdźmy zatem do przedstawienia wszystkich uczestników 8. edycji „Sanatorium miłości”. Nasze zestawienie rozpoczniemy od kobiet.
Uczestnicy 8. sezonu „Sanatorium miłości”: Ewa z Lublina

Ewa z Lublina była pierwszą uczestniczką, którą przedstawiła produkcja „Sanatorium miłości”. Kobieta przyznała, że była dwukrotnie zamężna – jej pierwsze małżeństwo trwało 24 lata, a jego owocem jest dorosła dziś córka i wnuczka. Jej drugie małżeństwo dobiegło końca tuż po jej 50. urodzinach. Rozwód był też momentem przełomowym w jej życiu, bo postanowiła zadbać o siebie i schudła 17 kilogramów. To właśnie wtedy zdecydowała się też na tatuaże i zaczęła cieszyć się życiem – w końcu mogła robić to, czego chce. Jest bardzo aktywna fizycznie, pięć razy w tygodniu trenuje na siłowni, a do tego jeździ na rowerze i chodzi na basen.
Przez wiele lat prowadziła trzy sklepy z bielizną, a ostatni z nich zamknęła w 2024 roku. Od tamtej pory jest na zasłużonej emeryturze i uważa się za szczęśliwszą niż kiedykolwiek wcześniej. Jak sama przyznała w programie „szuka mężczyzny z cechami wilka, troskliwego, opiekuńczego i wiernego”. Ewa podkreśliła, że ma swoje wymagania wobec partnera i nie zamierza zadowalać się bylejakością.
– Wiem czego nie chcę, a to czego chcę, to podpowie mi moja intuicja i moje ciało – powiedziała kuracjuszka.
Emilia z Ozorkowa

Emilia z Ozorkowa od wielu lat jest wdową. W przeszłości przez wiele lat prowadziła sklep spożywczo-przemysłowy, a później zajmowała się też sprzedażą bankową. Na emeryturze zrobiła kursy i szkolenia i pracuje w salonie kosmetycznym u swojej synowej. Produkcja przedstawia ją jako bardzo zaradną, otwartą i wesołą kobietę, która zawsze mówi to, co myśli. Emilia podkreśla, że nie szuka nikogo na siłę. Jej serce zdobędzie mężczyzna dowcipny, inteligentny i nieco sarkastyczny. Nie lubi nieśmiałych facetów.
– To mężczyzna musi walczyć o mnie. Jeśli jest nieśmiały, to znaczy, że jest pierdołą, a po co mi taki facet? – powiedziała Emilia.
Szuka mężczyzny z dużą chęcią do życia. Nie widzi się przy kimś, kto jest typem „kanapowca”.
Bożena z Bydgoszczy

Bożena z Bydgoszczy mówi, że „szuka kogoś, kto kocha ludzi i życie”. Jest wdową, matką i babcią. Z mężem była przez 36 lat. Był on człowiekiem z natury spokojnym i małomównym. Kuracjuszka wskazuje, że być może dlatego ich małżeństwo tak długo przetrwało. Jednak tym razem szuka mężczyzny zupełnie innego od swojego męża – chciałaby związać się z kimś, kto jest bardziej otwarty na świat i na ludzi.
Przez ponad 30 lat prowadziła własną działalność gospodarczą z czego 20 pod szyldem dużej korporacji. Zarządzała trzema sklepami z franczyzy i była dyrektorem jej oddziału. Zwolniła dopiero wtedy, gdy pojawiły się poważne problemy ze zdrowiem.
– Prosiłam Pana Boga, żeby dał mi jeszcze szansę na zobaczenie wnuczki, która miała się urodzić za kilka tygodni – mówi Bożena.
Trudny okres rekonwalescencji zbiegł się w czasie ze śmiercią jej męża i stratą budowanej przez lata firmy. Po tych ciężkich doświadczeniach wróciła do aktywności społecznej. Ukończyła szkołę coachingu i zrobiła kursy z totalnej biologii i radykalnego wybaczania. Aktualnie współpracuje z fundacją, która pomaga osobom w kryzysie.
Barbara ze Szczecina

Barbara przez 10 lat była w małżeństwie, a jej mąż marynarz zostawił ją, gdy ich syn był jeszcze mały. Kobieta samodzielnie go wychowywała. Dziś jej syn jest już dorosły i na stałe mieszka w USA. W przeszłości pracowała jako projektantka w biurze projektów, przez 10 lat prowadziła własny salon fryzjerski, a potem była agentką ubezpieczeń. Następnie przekwalifikowała się, by zostać opiekunką dla osób starszych i aktualnie pracuje głównie za granicą – w Niemieczech, Hiszpanii i Francji. Wyjeżdża na zlecenia na 4-6 tygodni, po których wraca do kraju.
Jest też bardzo aktywna fizycznie, interesuje się medycyną naturalną i ma doświadczenie jako naturopatka. Wyrzuca złą energię, a od wszechświata stara się przyswajać wyłącznie dobrą. Jest otwarta na nową relację i zapewnia, że nie boi się rywalizacji z innymi uczestniczkami programu.
Lilla z Sosnowca

Produkcja przestawia Lillę jako kobietę silną, charyzmatyczną, bardzo wesołą i taką, która nie boi się powiedzieć, co myśli. Jest rozwiedziona od 30 lat, a potem miała jeszcze dwie relacje, które zakończyły się rozstaniami. Jest mamą i babcią. Lilla to kobieta, która zdecydowanie żadnej pracy się nie boi. Z wykształcenia jest rzeźnikiem i przez wiele lat pracowała w zakładach mięsnych, w których pełniła funkcję kierowniczą. Potem była też piekarzem, plastykiem i cukiernikiem. Prowadziła też własną działalność i zajmowała się organizacją eventów.
Ślązaczka przez 10 lat pracowała też jako kierowca samochodów dostawczych i zjeździła dziesiątki tysięcy kilometrów po całej Europie. Przyznała, że przez bycie w ciągłym rozjeździe nie miała czasu na miłość, na którą teraz chce i może sobie pozwolić. Nie boi się też wyzwań – jest otwarta na skok ze spadochronem czy na żeglowanie.
Teresa z Tarnobrzegu

Teresa z Tarnobrzegu jest z wykształcenia księgową, jednak całe swoje życie związała z gastronomią. W przeszłości prowadziła własny lokal w Sandomierzu, jednak aktualnie pracuje w restauracji przy swoim domu. Bardzo młodo wyszła za mąż i urodziła trójkę dzieci. Od 35-stu pięciu lat jest wdową, mąż odszedł, gdy ich dzieci były małe, a dom był w surowym stanie. Mimo tego dała radę i z dumą przyznaje, że kończyła go własnymi rękami: kładła płytki, wykonywała drobne prace elektryczne, murowała ogrodzenie i projektowała ogród. Dba o siebie choć nieprzesadnie – przyznaje, że nie chodzi do fryzjerów czy kosmetyczek.
Choć jest bardzo kontaktową osobą, to zachowuje ostrożność w relacjach romantycznych. Przyznała też, że nie wierzy w miłość, ale odczuwa samotność i potrzebuje towarzysza.
– Przydałby się jakiś pan, który ze mną wytrzyma – mówi Teresa.
Zbigniew z Pilicy

Zbigniew pochodzi z Sosnowca, choć obecnie mieszka w Pilicy. Pracował w kopalni, w której bardzo szybko awansował i kierował 200 osobowym zespołem. Aktualnie jest na emeryturze, a od kilku lat jest wdowcem. Swoją żonę poznał jeszcze w piaskownicy. Była jego najlepszą przyjaciółką i pierwszą i jedyną miłością jego życia. Pobrali się w wieku wzięli ślub i doczekali się dziecka. Byli szczęśliwym małżeństwem przez 43 lata, a Zbigniew trwał przy żonie aż do jej ostatnich dni. Wspomina, że najgorsza była ta cisza, która nastała po jej odejściu. Zaznaczył jednak, że jest już pogodzony ze stratą ukochanej i gotowy na nową znajomość. Nie ukrywa jednak, że żona zawiesiła bardzo wysoką poprzeczkę dla innych kobiet w jego życiu.
Mike z Bielsko-Białej

Mike przez 25 lat pracował w Belgii. Jest zegarmistrzem i mechanikiem precyzyjnym. Umie wprawiać w ruch stare czy zniszczone przedmioty. Jest to jego ogromną pasją i ma też nawet swoje stoisko ze starociami na pchlim targu. Wystawia się na nim dwa razy w miesiącu. 9 lat temu odeszła od niego żona, choć Mike przyznaje, że nadal pozostają w kontakcie. Mają dwoje dorosłych dzieci. Od czasu rozwodu był w jednym związku, ale nie przetrwał on próby czasu i odległości – partnerów dzieliło ponad 600 kilometrów.
Przyznaje, że w dawnych czasach cieszył się sporym powodzeniem u kobiet. Jednak przez ostatnie dwa lata w ogóle nie myślał o miłości. Związane jest to m. in. z pożarem jego domu, do którego doszło w listopadzie 2024 roku. Śledztwo w tej sprawie wciąż trwa. Od tamtego momentu Mike poświęca się remontowi domu. Wcześniej lubił założyć plecak i pójść w góry. Produkcja przedstawia go jako osobę otwartą, wesołą i pełną energii.
Paweł ze Sławna

Paweł, jak sam wspomina, ma za sobą „fajne, szybkie małżeństwo”, było w nim pełno miłości, dyskotek, koncertów i zabawy. Jednak po 38 latach coś zaczęło się zmieniać, kuracjusz stwierdził, że jego żona stała się też bardziej nerwowa, a spory wpływ na to mógł mieć fakt, że Paweł lubi prawić komplementy również innym kobietom. Ich małżeństwo się wypaliło i postanowili je zakończyć. Emeryt nie może jednak narzekać na brak zainteresowania ze strony kobiet – wie, jak do nich zagadać i uwielbia z nimi tańczyć.
Paweł dorobił się prowadząc hurtownię chemiczną, ale w tym wszystkim nie zapomina też o osobach potrzebujących. Jest aktywnym działaczem społecznym i prozwierzęcym i pełni też funkcje państwowego inspektora ds. nadzoru nad zwierzętami. Był zaangażowany w liczne interwencje i zbiórki jedzenia dla zwierząt. Sam ma dwa koty. Jego pasją są sporty wodne i morsowanie i chciałby, żeby jego partnerka podzielała te zainteresowania.
Wiesław z Wrocławia

Jak ujawnia produkcja, Wiesław z Wrocławia był trzykrotnie żonaty, a od 20-stu lat jest singlem i uważa, że dopiero teraz jest w stanie zbudować trwałą relację. „Szukam partnerki, z którą spędzę resztę życia” – mówi Wiesław. Od zawsze chciał być aktorem, a dziś spełnia swoje marzenia w amatorskim teatrze przy wrocławskim Centrum Seniora. Jego życie zawodowe związane było jednak z innymi zawodami. W przeszłości pracował jako logistyk, kierowca, magazynier i mechanik samochodowy. Produkcja przedstawia go jako osobę z dużym poczuciem humoru i pełną energii.
Henryk Rz. z Gliwic

Henryk Rz. z Gliwic przez niemal 40 lat pracował jako operator obrabiarek numerycznych CNC. Produkował m. in. czołgi. Wkrótce przejdzie na zasłużoną emeryturę, do tego czasu pracuje jako „złota rączka”. Jak ujawnia produkcja, Henryk był dwukrotnie żonaty. Przyznaje, że nie planował życia w małżeństwie, jednak posłuchał się ojca. Do dziś ma bardzo dobry kontakt z pierwszą żoną i dziećmi. Z drugą żoną mieszkali razem i na Teneryfie i w Polsce. Henryk bardzo przeżył rozpad ich małżeństwa. Postanowił zadbać o siebie i zainwestować w swój rozwój osobisty. Dodatkowo schudł 27 kilogramów. Jest bardzo aktywny fizycznie – pływa, tańczy i jeździ na rowerze.
Twierdzi, że ma opinię podrywcza i lubi flirtować. Jest przy tym romantykiem, który uwielbia robić przyjemność kobiecie. Uwielbia robić nastrój ze świecami, wanną, szampanem i muzyką. Przyznaje jednak, że ma pewien problem z zakochiwaniem się. Chciałby jednak, żeby to się zmieniło dzięki którejś pani z „Sanatorium miłości”.
Henryk J. z Żychlina

Henryk J. z Żychlina przez 40 lat był w szczęśliwym małżeństwie i doczekali się dwóch dorosłych córek i czworga wnucząt. Choć przyznaje, że bardzo się z żoną kochali, to ostatecznie coś pomiędzy nimi się wypaliło po tych wszystkich latach. Mężczyzna ma wykształcenie gastronomiczne i 40 lat poświęcił tej właśnie branży. Dziś pragnie się zakochać i wierzy, że jest w stanie spełniać kobiece pragnienia. Jest też bardzo towarzyską osobą, chętnie spotyka się ze znajomymi na tańcach czy jednodniowych wycieczkach.
To wszyscy uczestnicy 8. edycji „Sanatorium miłości”. Macie już swojego faworyta?






Komentarze (0)