Paweł Królikowski zmarł 27 lutego 2020 roku w wieku zaledwie 58 lat. O jego nagłej śmierci rozpisywały się media w całym kraju, a za przyczynę odejścia aktora podawano tętniaka w mózgu. Teraz, po prawie sześciu latach, jego żona Małgorzata Ostrowska-Królikowska udzieliła niezwykle szczerego wywiadu. Zdementowała w nim informację o tętniaku i wyjawiła prawdziwą przyczynę śmierci swojego męża. Jej wyznanie jest bardzo smutne. Poznajcie szczegóły.
Paweł Królikowski bez wątpienia był jednym z najbardziej lubianych aktorów. Sympatię widzów przyniosła mu rola Kusego w serialu „Ranczo„, który już niebawem doczeka się kontynuacji. Co ciekawe, być może dzięki wykorzystaniu sztucznej inteligencji, pojawi się w nim postać odgrywana przez zmarłego aktora. O szczegółach pojawienia się Kusego w nowym „Ranczu” opowiedział jego reżyser Wojciech Adamczyk w Kanale Zero.
– Marcin Grembowicz, syn Andrzeja (zmarłego scenarzysty „Rancza” – red) , zaadaptował scenariusz ojca w taki sposób, że Kusy jest tam szczątkowo i moglibyśmy go wykorzystać przy użyciu sztucznej inteligencji, więc w tej chwili to nie jest już problemem. To jest już bardzo ograniczona ta rola – tłumaczył reżyser.
Paweł Królikowski długo chorował
Paweł Królikowski zaczął mieć problemy ze zdrowiem od 2015 roku. Jednak o tym, że jest poważnie chory, aktor dowiedział się dużo później. Królikowski prowadził auto, którym jechał wraz z żoną. Nagle zaczął mieć problemy z mówieniem i widzeniem. Udało im się zatrzymać bezpiecznie pojazd, a Małgorzata natychmiast wezwała karetkę.
– Wezwałam karetkę pogotowia. Przyjechali błyskawicznie. Powiedzieli, że zabierają Pawła na najbliższy oddział neurologiczny – mówiła później Małgorzata Ostrowska-Królikowska.
Aktor przeszedł wówczas operację i dalszą rekonwalescencję. Po jakimś czasie wrócił nawet do pracy i ponownie zasiadł w fotelu jurora programu „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”.
– Na początku maja nie przyjechałem do was na spotkanie. Okazało się, że moje zdrowie nie było okej. Musiałem więc coś z tym zrobić, spotkałem ludzi w Szpitalu Bródnowskim, w szpitalu koło Zgierza i tam mi uratowali życie, uratowała mi życie moja żona i uratował mi życie mój profesor Ząbek i okazało się, że mogę żyć, że mogę z wami się spotykać – tłumaczył w dniu powrotu do programu.
W styczniu 2020 roku Paweł Królikowski przeszedł kolejną operację, a niedługo po niej zmarł. Media rozpisywały się wówczas o tym, że aktor miał tętniaka w mózgu i od dłuższego czasu żył na tykającej bombie.
Małgorzata Ostrowska-Królikowska ujawnia prawdziwą przyczynę śmierci męża
Rodzina Królikowskich nigdy wcześniej nie komentowała medialnych doniesień o śmierci Pawła. Małgorzata Ostrowska-Królikowska wzięła właśnie udział w podcaście „Kobiety Rakiety” Beaty Jewiarz. Prowadząca była jedną z wielu osób, które były przekonane, że przyczyną śmierci aktora był tętniak mózgu. Małgorzata po raz pierwszy postanowiła zdementować te doniesienia. Zdradziła przy okazji, że jej mąż zmagał się z najbardziej złośliwym nowotworem mózgu.
– Nie, to nie była prawda. To media tak pisały. Paweł miał glejaka. Nie umarł z powodu tętniaka – powiedziała Ostrowska-Królikowska.
Zarówno aktor, jak i jego najbliżsi byli świadomi nadciągającego końca. Paweł Królikowski doczekał się z Małgorzatą pięciorga dzieci. Starali się, by jak najlepiej wykorzystać czas, jaki im został.
– To trwało, odchodzenie Pawła. Trwało, my wiedzieliśmy, na co jest chory. On też zresztą wiedział, więc mieliśmy jeszcze czas być ze sobą. Dzieci są bardzo wdzięczne, że jeszcze mogły się do taty przytulać, że jeszcze mogły z nim pobyć. Aczkolwiek wiedziały, jaka to jest choroba. Że jest taki procent nadziei, że się uda. (…) My mieliśmy czas na przeżywanie tego odchodzenia razem – wyznała przed kamerą.
Tak Królikowski zabezpieczył rodzinę przed swoją śmiercią
Ostrowska-Królikowska zdradziła też, że mąż zabezpieczył swoich najbliższych przed swoją śmiercią. Zadbał o to, by Małgorzata dała sobie radę bez niego.
– Paweł był mądrym człowiekiem i nie zostawił mnie samej takiej niepotrafiącej nic samodzielnie zrobić. Przygotował mnie na życie bez niego. Czułam się odpowiedzialna za te wszystkie osoby, które są w tej rodzinie. I ja musiałam dawać przykład, nie mogłam spaść. Ja wtedy byłam bardzo aktywna, starałam się tak nie dołować. Taką prawdziwą żałobę przeżywałam dopiero później – powiedziała w podcaście.
Przypomnijmy, że w 2023 roku wybuchł skandal po tym, jak Super Express dotarł do dokumentów z postępowania spadkowego po zmarłym aktorze. Sprawa toczyła się w Sądzie Okręgowym w Warszawie i zakończyła się w listopadzie 2022 roku. Uczestniczyli w niej żona aktora, ich pięcioro dzieci i tajemniczy mężczyzna. Niedługo potem okazało się, że ten ostatni jest nieślubnym synem Królikowskiego. Maciej nie nosi nazwiska po tacie i jest owocem jego romansu z czasów, gdy ten rozwijał karierę we Wrocławiu. Małgorzata Ostrowska-Królikowska dla dobra rodziny i z miłości do męża wybaczyła mu zdradę. Zaakceptowała też Macieja, który był przez nią traktowany jak pełnoprawny członek rodziny.
– Powiedziałam: 'Dziecko niczemu nie jest winne. Musimy otoczyć je wspólnie miłością’. Czy bolało? Tak. Ale gdy po śmierci Pawła nasza córka Julka powiedziała: 'Mamo, jestem ci wdzięczna, że wybaczyłaś tacie i przyjęłaś go z powrotem do domu’, wiedziałam, że to była dobra decyzja – wyznała Ostrowska-Królikowska w rozmowie z „Twoim Stylem”.
A wy, co o tym myślicie? Piszcie w komentarzach pod artykułem.









Komentarze (0)