Michał Wiśniewski był ostatnio gościem podcastu „W związku” Pauliny i Macieja Orłosiów. Lider „Ich Troje” z niezwykłą szczerością odpowiedział na pytanie, jak mu się żyje u boku piątej żony. Bez ogródek oświadczył, że nie jest cukierkowo. Przyznał też, że nie jest pewien, czy jego kolejne małżeństwo przetrwa. Następnie Michał zaskoczył wyznaniem, że najbardziej żałuje rozstania z drugą żoną – Mandaryną. Jego bezpośrednie zwierzenia z pewnością nie będą miodem na uszy Poli… Czy już niebawem będziemy świadkami jego piątego rozwodu? Zobaczcie, co jeszcze powiedział o swoim małżeństwie…
Michał Wiśniewski z pewnością należy do jednych z tych kochliwych artystów. Różni się jednak tym, że z każdą swoją miłością stawał na ślubnym kobiercu. Jego pierwszą żoną była Magda Femme, z którą rozwiódł się w 2001 roku po pięciu latach małżeństwa. Rok później płomiennowłosy muzyk poślubił Martę Wiśniewską, a uroczystość, która odbywała się na biegunie północnym, obejrzały miliony Polaków. W ciągu trwającego cztery lata małżeństwa na świat przyszło dwoje dzieci – Xavier i Fabienne.
Następną żoną Wiśniewskiego została Anna Świątczak. Ich ślub odbył się w Las Vegas, a małżeństwo zakończyło się po pięciu latach. Byli małżonkowie mają dwie córki – Etiennette i Vivienne. Najwięcej lat, bo aż 7, Michał Wiśniewski spędził u boku żony numer 4 – Dominiki Tajner. Para nie doczekała się wspólnych dzieci. Michał był jednak jak prawdziwy ojciec dla syna Dominiki – Maksymiliana.
Od pięciu lat Wiśniewski jest mężem Poli, z którą doczekał się dwóch synów – Falco Amadeusa i Noëla Cloé. Ich małżeński staż zbliża się już nieuchronnie do okresu, którego nie wytrzymały poprzednie małżeństwa muzyka.
Michał Wiśniewski przyznaje, że trudno mu się żyje w małżeństwie z Polą
Teraz Wiśniewski był gościem podcastu Orłosia i jego żony, w którym zajmują się tematyką relacji damsko męskich. Michał z niezwykłą szczerością odpowiedział na pytanie o to, jak mu się żyje u boku Poli. Podkreślił, że bardzo kocha swoją żonę, ale ich małżeństwo nie jest łatwe.
– [Jest – przyp. red.] Trudno, jak zawsze. Ogólnie ja bardzo Polę kocham. Natomiast ciężko jest być z osobą powszechnie znaną. To jest trudność. Nie ze względu na tę przeszłość, bo zanim wchodzisz w ten związek to ta osoba tę przeszłość zna. Najczęściej z wieloma sekretami. Wiadomo, nie ze wszystkimi, bo zawsze coś zostawimy dla siebie. Ale bardzo dużo wie o tobie, bo próbujesz te tajemnice wyeliminować na początku, żeby nie było głupich niespodzianek w trakcie. To nie zmienia sytuacji, że później przychodzi rzeczywistość – wyznaje Wiśniewski.
W dalszej części opowiedział o roli, jaką pełni w funkcjonowaniu rodziny. Przyznał, że bardziej pochłania go zarabianie pieniędzy, które są potrzebne do zaspokajania potrzeb jego najbliższych.
– Ja czasami nawet jestem codziennie w domu. Tylko jestem, ale mnie nie ma. To jest to, jak jestestwo postrzega kobieta, a jak postrzega mężczyzna. Jak realizację celów postrzega głowa rodziny, a jak szyja. (…) Ja wyznaczając cel, dla bezpieczeństwa swojej rodziny, po wielu upadkach odbudowując dom, bo to ja odpowiadam za tę rodzinę… (…) Oni muszą zjeść, mieć dach nad głową, ciepło i edukację. Realizują swój cel, muszę doprowadzić ten punkt do końca – przyznaje artysta.
Dalej zaczął zastanawiać się, czy jego związek przetrwa wyzwania, jakie stawia przed nim zwykła, szara codzienność i obowiązki.
– Czy ten związek to wytrzyma? Oby. Ale to nie jest oczywista oczywistość – wyznał z brutalną szczerością.
Michał Wiśniewski żałuje rozwodu z Mandaryną
W tej samej rozmowie Michał przyznał też, że „rozstanie z Martą Wiśniewską było najgorszą decyzją, jaką podjął”.
– My byliśmy mega zakochani. Ten ślub, który my wzięliśmy na biegunie północnym, to był przepiękny moment. To nie zmienia sytuacji, że mąż Marty Wiśniewskiej, Michał, chodził non stop na gazie. (…) Tutaj akurat była taka sytuacja, że nie było przestrzeni, ani miejsca, ani czasu na ratowanie tego związku. Zostaliśmy odcięci od siebie przez jej ówczesną menadżerkę – wyznaje Wiśniewski.
Przyznał też, że nie zastanawia się, co by zrobił gdyby, bo to nie ma znaczenia i trzeba brać rzeczywistość taką, jaka jest. Podzielił się też refleksją dotyczącą związków z uzależnionymi od używek mężczyznami.
– Bardzo często jest tak, że kobieta – to już jest taki klasyk – wychodzi za faceta, który pije: „Nie, no, ja go zmienię. Przy mnie to on nie będzie pił. Ja mu pokażę, czym jest siła rodzinna. Ja go zmienię”. No więc informacja, drogie panie – no nie – powiedział.
Co o tym myślicie? Czy już niebawem będziemy świadkami kolejnego rozwodu lidera „Ich Troje”? Czy Waszym zdaniem to wyznanie może być nieco niepokojące dla jego obecnej żony? Piszcie w komentarzach pod artykułem!









Komentarze (0)