Na topie

Jaka jest prawdziwa cena udziału w programie „Nasz nowy dom”? Ujawniamy kulisy, o których nie mówi się głośno

fot. Facebook/@Nasz nowy dom

Program „Nasz nowy dom” cieszy się ogromną popularnością, a tysiące rodzin marzy o tym, by ekipa wyremontowała właśnie ich dom. Zgłoszeń jest mnóstwo, jednak nie wszyscy zdają sobie sprawę z prawdziwej ceny, jaką płaci się za udział w polsatowskim show. I nie mówimy tu o pieniądzach, a o czymś znacznie cenniejszym. Część z tych rodzin boleśnie przekonała się o tym na własnej skórze. Ujawniamy kulisy programu, o których nie mówi się głośno. Odpowiadamy na pytanie, co tak naprawdę ma z tego Polsat, że wyremontuje czyjś dom za darmo. Poznajcie szczegóły.

Od 13-stu lat telewizja Polsat emituje program „Nasz nowy dom”, który wciąż cieszy się niesłabnącą popularnością. Założenie jest proste: spośród zgłoszeń wybierane są najbardziej potrzebujące rodziny, przyjeżdża do nich ekipa budowlana i w pięć dni remontuje ich dom. Na oczach widzów sypiące się budynki przeistaczają się w przytulne, nowoczesne domki, których niejeden mógłby pozazdrościć. Wszyscy płaczą ze szczęścia. Rodziny nie płacą żadnych pieniędzy za udział w programie. W dodatku telewizja załatwia kwestie formalności i ewentualnych podatków od „wzbogacenia się”.

W życiu jednak nie ma nic za darmo, a telewizja rządzi się swoimi prawami. Zastanawialiście się kiedyś, co ma z tego Polsat i jak dobierani są uczestnicy? Wybrana rodzina musi pokazać się milionom Polaków i opowiedzieć swoją historię przed kamerami. A im bardziej jest ona wstrząsająca, tym lepiej dla słupków oglądalności i wpływów z reklam. Przedstawimy Wam teraz kilka przykładów rodzin, których losy najbardziej zszokowały społeczeństwo i mówiono o tym w całym kraju.

Sąsiad, który pomagał przy remoncie, podpalił dom pani Beaty

Nasz nowy dom: Katarzyna Dowbor i pani Beata z synami
Nasz nowy dom: Katarzyna Dowbor i pani Beata z synami

Pani Beata z Antonina jest samotną matką dwójki chłopców. Ekipa „Nasz nowy dom” wyremontowała ich stary dom, jednak radość rodziny nie trwała długo. Ich udział w programie przeszedłby bez większego echa, gdyby nie tragedia, która spotkała ich potem. W lipcu 2020 roku dom, który niedawno wyremontowała ekipa Polsatu, doszczętnie spłonął.

Jak się potem okazało podpalaczem był sąsiad pani Beaty. 53-letni wówczas Józef H. tłumaczył, że zasnął na ich ganku z papierosem w ustach. Gdy się obudził wszystko płonęło, a on uciekł, nie powiadamiając przy tym służb ratunkowych. Rodziny nie było wtedy w domu, a w pożarze zginął ich ukochany kotek. Straty wyceniono na ponad 350 tysięcy złotych.

Policja ustaliła jednak, że Józef H. mijał się z prawdą i podpalenie nie było przypadkowe. Zwłaszcza, że mężczyzna miał już podpalenia na swoim koncie, za co spędził już wcześniej 11 lat w więzieniu. Równolegle toczyło się przeciwko niemu kilka innych postępowań m. in. za groźby karalne i podpalenie ogrodzenia, wybicie przedniej szyby w samochodzie i próbę włamania i kradzieży w lokalu gastronomicznym. Rok później, w czerwcu 2021 roku, Sąd Rejonowy w Wysokiem Mazowieckiem skazał go na łączną karę 10 lat pozbawienia wolności.

Pani Beata w rozmowie z mediami wyraziła ulgę, że przez najbliższych 10 lat będzie bezpieczna. Z pomocą ludzi i internetowej zbiórki udało jej się ponownie odbudować dom. Jej historia poruszyła bowiem tysiące osób, które okazały swoje wsparcie. Katarzyna Dowbor pytała wówczas, jak podłym człowiekiem trzeba być, by zrobić coś takiego. Wiele mówiło się o tym, że sprawca był po prostu zazdrosny o nowy dom sąsiadki. Jednak prawda okazała się nieco inna, bo najprawdopodobniej głównym czynnikiem okazały się tutaj odrzucone uczucia. Mężczyzna od dłuższego czasu był przyjacielem rodziny, odwiedzał ich i pomagał przy remoncie.

Dzieci wznieciły pożar w nowo wyremontowanym domu, lincz na rodziców

Nasz nowy dom: Katarzyna Dowbor i uczestnicy Żaneta i Marek z dziećmi
Nasz nowy dom: Katarzyna Dowbor i uczestnicy Żaneta i Marek z dziećmi

Ta historia jest jeszcze bardziej smutna. Rodzina z Józefkowa w województwie kujawsko-pomorskim długo nie nacieszyła się swoim nowym domem. Zaledwie kilka miesięcy po remoncie poddasze ich domu spłonęło. Sprawa ta była szeroko komentowana w sieci. Ludzie zastanawiali się, czy przyczyną pożaru mogły być jakieś wady w instalacjach, które wykonała ekipa programu „Nasz nowy dom”. Produkcja stanowczo odcięła się od tych zarzutów. Później śledczy ujawnili, że przyczyną była nieuważność osób małoletnich. Straty wyceniono na 200 tysięcy złotych.

Pani Żaneta i pan Marek wychowują czwórkę dzieci. Po tym poważnym incydencie na rodzinę spadła istna fala krytyki, a ludzie już nie byli tak ochoczo nastawieni, by pomóc im w remoncie. Pan Marek, który jest głównym żywicielem rodziny, mówił w programie, że pracuje jako kierowca. Po pożarze w sieci wręcz roiło się od komentarzy osób, które twierdziły, że są z ich otoczenia, a pan Marek ma alkoholowy problem. To tylko podsycało i tak już gęstą atmosferę. Ludzie byli bezlitośni, wielu z nich twierdziło, że alkoholizm to wybór, a ta rodzina nie zasługuje na kolejną pomoc. Zresztą kwestia tego, kto zasługuje na pomoc ekipy programu „Nasz nowy dom” już od wielu, wielu lat rozgrzewa widzów programu do czerwoności.

Nie zasługują na pomoc ekipy programu „Nasz nowy dom”? Ludzie są bezlitośni

Katarzyna Dowbor w jednym z wywiadów sprzed lat wspominała, że często do produkcji spływają donosy na rodziny ubiegające się o ich pomoc. Najczęściej są one pisane na zasadzie: „nie pomagajcie im, bo są tacy, śmacy i owacy, a my dużo bardziej zasługujemy na waszą pomoc”. Czemu tak się dzieje? Zjawisko te obserwujemy w społecznościach, w których wszyscy mają po równo – czyli tak samo mało. W momencie, kiedy jedna z osób dostaje więcej i to za darmo, w innych budzi się poczucie niesprawiedliwości. Bo niby dlaczego ktoś miał dostać nowy dom i to bez lat wyrzeczeń i kredytu na kilkadziesiąt lat, w momencie gdy oni muszą na to wszystko ciężko zapracować?

W dodatku w sieci nie brakuje komentarzy od osób, które są rozżalone brakiem odpowiedzi na zgłoszenie do programu. Niektórzy twierdzą, że zgłaszają się od lat i ani razu nie otrzymali odpowiedzi. Wylewają w sieci swoją frustrację na uczestników, którzy w ich odczuciu – dużo mniej zasługują na tę pomoc niż oni sami.

Jak więc to wygląda z perspektywy produkcji? Katarzyna Dowbor tłumaczyła niegdyś, że najczęstszym powodem odrzucenia zgłoszenia jest nieuregulowana sytuacja prawna nieruchomości. Dom musi być formalnie własnością rodziny, która bierze udział w programie. Często jest tak, że ktoś mieszka w domu, który dostał po dziadkach, ale nie ma żadnego dokumentu, który potwierdzałby, że teraz jest jego formalnym właścicielem. Innym powodem dyskwalifikacji jest także alkoholizm w rodzinie.

Na takie pytania osobiste trzeba odpowiedzieć przy zgłoszeniu do „Nasz nowy dom”

Telewizja rządzi się swoimi prawami, a więc słupkami oglądalności. Produkcja niewątpliwie chce mieć historię, która najlepiej się sprzeda. Im bardziej jest ona dramatyczna i wstrząsająca, tym większa szansa na dostanie się do programu. W formularzu zgłoszeniowym widzimy kilkanaście pytań dotyczących informacji o nieruchomości. Kolejne są już bardziej osobiste i – jak nie trudno się domyślić – na ich podstawie w dużej mierze opiera się cały casting.

Poniżej przedstawiamy listę obowiązkowy pytań o rodzinę, na które należy odpowiedzieć w formularzu zgłoszeniowym.

– Proszę opisać, czym zajmują się członkowie rodziny (praca, szkoła, itd.)

– Czy ktoś z członków rodziny przewlekle choruje? Jakie to choroby?

– Proszę opisać szczególne uzdolnienia dzieci lub dorosłych.

– Czy ktoś z rodziny angażuje się w działalność społeczną?

– Co sprawia najwięcej kłopotów w domu?

– Dlaczego uważacie, że to właśnie o Państwa rodzinie powinien powstać odcinek?

Do tych pytań obowiązkowo należy również dołączyć zdjęcie całej rodziny w komplecie.

Jaka jest prawdziwa cena udziału w „Nasz nowy dom”?

Przede wszystkim uczestnicy programu godzą się na upublicznienie swojego wizerunku i opowiadają swoją prywatną historię w programie, który obejrzą miliony Polaków. Są obdzierani z najbardziej intymnych i wstydliwych szczegółów swojego życia. Wszyscy w okolicy mogą zobaczyć, w jakich warunkach żyli. Wiedzą też, z jakimi traumatycznymi przeżyciami mierzyli się w przeszłości. Uczestniczy narażają się na komentarze widzów i internautów, którzy to oceniają.

Oceniają też, czy dana rodzina rzeczywiście zasłużyła na pomoc. Przykładem może być młoda rodzina, która kupiła starą ruinę na kredyt. Kiedy raty zobowiązania wzrosły dwukrotnie, nie byli już w stanie remontować go na bieżąco. Mieszkali w urągających warunkach z trójka dzieci i czwartym w drodze. Po emisji odcinka w sieci wybuchło oburzenie. Widzowie pisali, że każdy może kupić taką ruinę i iść do Polsatu, żeby mu za darmo wyremontowali dom. Nazywali uczestników cwaniakami i uważali, że to niesprawiedliwe wobec pozostałych osób, które biorą kredyt i muszą sobie jakoś radzić.

Uczestnicy przed kamerami mówią też o swojej trudnej sytuacji finansowej. Nie stać ich na jedzenie, utrzymanie rodziny, rachunki i remont rozpadającego się domu. Tymczasem internauci wytykają niemal każdy szczegół w ich wyglądzie, który w ich mniemaniu świadczy o tym, że kłamią. Wypominają, gdy ci mają tatuaże, kolczyki, zrobione paznokcie czy rzęsy. Od tego zaczęło się wiele internetowych burz.

„Szlachta baluje, plebs haruje”

Nasz nowy dom. Szlachta baluje, plebs charuje
Rodzina z Ostrołęki pod Radomiem | Nasz nowy dom

Jednak prawdziwa burza, która bardzo długo „grzała” widzów rozpętała się po emisji odcinka z Ostrołęki pod Radomiem. W domu były trzy dorosłe osoby, żadna z nich nie miała pracy i każda z nich podawała inne powody takiego stanu rzeczy. Seniorka rodu pani Anna przyznała, że nie pracuje, bo ma astmę. Z kolei pan Michał twierdził, że ma problem z bolącą ręką i po jednym, dwóch dnia pracy, potrzebuje kilka dni odpoczynku. Natomiast pani Karolina powiedziała, że nie może podjąć pracy, bo do każdej miałaby daleko i nie miałaby jak dojechać. W dodatku nie wyobrażała sobie też, żeby zostawić chorą mamę z dwójką dzieci.

Już samo to wywołało potężną aferę w sieci. Oliwy do ognia dodało jednak to, że internauci znaleźli profil pani Karoliny w mediach społecznościowych. To, co napisała o sobie w sekcji informacji, wkurzyło ludzi jeszcze bardziej. W polu dotyczącym miejsca pracy wpisała: „Szlachta baluje, plebs haruje”.

Nasz nowy dom. Szlachta baluje, plebs charuje
Nasz nowy dom. Szlachta baluje, plebs charuje

Ich wpisy w mediach społecznościowych również podziałały na widzów, jak czerwona płachta na byka. Chwalili się w nim dość rozrywkowym życiem, wakacjami nad wodą i korzystaniem z atrakcji. Polsat był oskarżany o wspomaganie patologii i „nierobów żyjących z dzieci”.

Co Polsat ma z tego, że za darmo remontuje domy?

Udział w programie „Nasz nowy dom” ma swoją ukrytą i czasem bardzo wysoką cenę. Przede wszystkim tak, jak pisaliśmy wcześniej, uczestnicy są obdzierani z prywatności i narażeni na ostracyzm społeczny. Remont to tylko początek, a potem następuje powrót do rzeczywistości. Nowy, piękny dom staje się przedmiotem zazdrości innych, którzy uważają, że bardziej zasługiwali na taką pomoc. Uczestnicy tracą anonimowość i wszyscy (a szczególnie ludzie z okolicy) wiedzą wszystko o ich najgorszych traumach.

Co Polsat ma z tego? Nie ma wątpliwości, że to transakcja wiązana. Stacja zyskuje oglądalność, a co za tym idzie – pieniądze. Sponsorzy mają reklamę, a uczestnicy nowy dom. Mało kto jednak mówi o tym, że muszą się przy tym mierzyć z reakcją otoczenia, która nie zawsze jest pozytywna.

W dodatku reklama przy programie „Nasz nowy dom” jest jedną z najdroższych w ofercie biura reklamy Polsat media. Zgodnie z danymi z końca marca 2025 roku puszczenie reklamy przy tym formacie kosztowało 52,4 tysiąca złotych. Polsat jest znany z tego, że nie oszczędza swoim widzom reklam. Często jest też przedmiotem żartów internautów, którzy robią memy o swojej miłości do reklam w tej stacji. Czytamy na nich, że w trakcie przerwy można sobie wziąć zimny napój. Taki z lodówki, na stacji benzynowej i to w innym województwie. Wrócić i nie spóźnić się na rozpoczęcie programu. Nie trudno więc domyślić się, że dochód z tak wielu wyemitowanych przy programie reklam, jest przeogromny.

A wy, co o tym wszystkim myślicie? Piszcie w komentarzach pod artykułem.

Komentarze (0)

Sortuj według

Wszystkie komentarze