Adrian Szymaniak walczy z glejakiem mózgu IV stopnia. Niestety, w ostatnim czasie los zdecydowanie go nie oszczędza i co rusz pojawiają się kolejne komplikacje. Jak informowaliśmy niedawno, u 39-latka wykryto wznowę guza. Adrian potrzebuje specjalistycznego sprzętu medycznego, który wspomoże jego leczenie i jest wyjątkowo drogi. Wraz z żoną Anitą przeznaczyli na niego prawie ćwierć miliona złotych. Teraz para poinformowała o problemach z dostawą – przesyłka zaginęła i nikt nie wie, gdzie się znajduje. Poznajcie szczegóły.
Adrian Szymaniak i Anita Szydłowska są jedną z nielicznych par z programu „Ślub od pierwszego wejrzenia”, którym udało się stworzyć szczęśliwe małżeństwo. Para doczekała się nawet dwojga dzieci, a swoją codzienność i rodzinną sielankę chętnie pokazywali w mediach społecznościowych. Około 5 miesięcy temu para poinformowała swoich fanów o tym, że u Adriana zdiagnozowano glejaka IV stopnia.
Para nie zamierza się jednak poddawać i podjęła walkę o zdrowie Adriana, która nie jest ani łatwa, ani tania. Małżonkowie zorganizowali w sieci zbiórkę, której celem są aż 3 miliony złotych. Dokładnie rozpisali w niej na co przeznaczą kolejne kwoty. Jedną z pozycji jest innowacyjna terapia TTFields, z wykorzystaniem specjalistycznej maszyny TTF Optune. W licznych badaniach wykazano już, że takie leczenie w znacznym stopniu potrafi wydłużyć życie chorych na glejaka wielopostaciowego. W wielu krajach jest to metoda, która jest refundowana, ale nie w Polsce.
– Koszt to ok. 120 000 zł miesięcznie (wymaga wpłaty za 2 miesiące z góry, łączny koszt terapii może sięgnąć 3 mln zł) – poinformowali małżonkowie w opisie zbiórki.
TTFields okazuje się niezbędne u Adriana, u którego w ostatnim czasie wykryto wznowę guza. Para musiała zapłacić 240 tysięcy złotych, by specjalistyczna maszyna trafiła do ich domu. Anita kolejny raz zaapelowała o wsparcie zbiórki i zapewniła przy tym, że każdy ich wydatek zostanie udokumentowany, a obserwatorzy będą mogli zapoznać się z fakturami.
Adrian Szymaniak pokazał tylko skrawek faktury
Jak zapowiedzieli, tak zrobili – Adrian Szymaniak pokazał na Instagramie fakturę i poinformował, jakie będą jego dalsze kroki w leczeniu.
– Teraz idę w systemie dalszej chemioterapii T-modalem przez najbliższe 6 miesięcy. Oczywiście uruchamiam też TTFields komercyjnie, w 100% odpłatny. Dziękuję Wam za wsparcie, bo to dzięki Wam jest to możliwe. Właśnie dokonałem płatności w dniu wczorajszym na początek, żeby zacząć tę terapię, w kwocie 240 tysięcy złotych. Później 120 tysięcy złotych miesięcznie za użytkowanie tego sprzętu. Po weekendzie otrzymam go do domu, więc będę już następnym razem w czepeczku, który będzie blokować podział komórek nowotworowych i będę podpięty pod ten sprzęt. Za 3 miesiące będzie kolejne badanie obrazowe, więc wtedy zobaczymy – poinformował 39-latek.
Jednak zdjęcie faktury wywołało niemałe poruszenie wśród internautów, którzy zauważyli, że Adrian pokazał wyłącznie jej skrawek. Na wykadrowanym dokumencie widać wyłącznie kwotę 240 tysięcy złotych, natomiast nie widać informacji, komu i za co rzeczywiście zapłacono.

Specjalistyczny sprzęt zaginął transporcie
Anita i Adrian zapewniali, że jak tylko sprzęt dotrze do ich domu, to wszystko pokażą swoim obserwującym. Jak się teraz dowiadujemy, po drodze wystąpiły poważne komplikacje, a przesyła zaginęła w transporcie. Na ten moment nikt nie wie, gdzie się znajduje.
– Czekaliśmy na bardzo ważną przesyłkę ze sprzętem Optune, tym, na który zbieraliśmy pieniądze, a dziś dostaliśmy wiadomość, że został gdzieś zagubiony… Jedne informacje, że gdzieś w Holandii, inne, że gdzieś w Polsce… Przecież to nie jest para butów, tylko sprzęt ratujący życie za 240 tysięcy! Miejmy nadzieję, że jutro już się pojawi w systemie – napisała Anita na swoim Instastory.
Aktualizacja: 21.01.26r. w środę, tuż przed południem okazało się, że paczka jest już w Polsce.
– Na szczęście rano dostaliśmy powiadomienie, że już jest w Polsce. Tak że dziś jest ten wyczekiwany dzień i mamy nadzieję, że już nic się nie wydarzy po drodze! – powiedziała Anita w rozmowie z Plejadą.
Myślicie, że to dzięki zainteresowaniu mediów udało się tak szybko rozwiązać ten problem? Piszcie w komentarzach pod artykułem.








Komentarze (0)